Powakacyjna chandra

Wróciłam z urlopu i nie mogę znaleźć sobie miejsca. Typowa powakacyjna chandra, czy o co chodzi? O kierowcę autobusu z Manali do Keylongu? Chłop tak brawurowo wykonywał swoją pracę na kamienistej, górskiej drodze, pełnej ostrych zakrętów, że urwał potężny drąg do zmiany biegów. Zorientowawszy się, co zrobił, z uśmiechem cisnął go o podłogę a trójka … Czytaj dalej Powakacyjna chandra

Moja najważniejsza podróż – tekst konkursowy

Leżę w zielonej pościeli z grubego płótna w szpitalu w Padum, stolicy Zanskaru - jednego z dawnych królestw indyjskich Himalajów. Pochylają się nade mną dwie pielęgniarki w wełnianych sweterkach i kwiecistych chustkach na głowach. Próbują wkłuć mi wenflon. Jesteśmy we trzy w pustej sali z dwudziestoma łóżkami.  Na zewnątrz ciemno. Nagle w całym budynku gaśnie … Czytaj dalej Moja najważniejsza podróż – tekst konkursowy

Hinduski tinder

No dobra. Wiem, ze wszyscy tylko na to czekają, wiec przystępuję do opisu. Hinduski tinder, podobnie jak tinder na całym świecie, jest totalnie demokratyczny. Znajdziemy  tu zarówno hipsterów z idealnie przystrzyżonymi brodami, wąsatych wujaszków, chłopców - żeli, pakerów, którzy wstawiają zdjęcia bez koszulek (i bez głowy), misiaczków, szukających prawdziwej miłości (często pozują z z pieskiem … Czytaj dalej Hinduski tinder

Czego w Indiach nie lubię

1. Hałasu Największym źródłem frustracji są klaksony. Bywają dni, kiedy wydaje mi się, że to pipczenie mnie już nie rusza. Że weszłam na wyższy poziom rozwoju duchowego i patrzę na indyjską rzeczywistość ze stoicyzmem i miłością. A potem jedzie taki radosny młodzian na motorku i trąbnie mi prosto do ucha. Wyższy poziom rozwoju duchowego natychmiastowo … Czytaj dalej Czego w Indiach nie lubię

Pociąg

Tym razem nie poszczęściło mi się w okienku dla foreignersów, moja employment visa została zdemaskowana.* Zostałam odesłana do kilometrowej kolejki po token, z którym następnie miałam się zgłosić do odpowiedniego okienka. Upłynęło 150 numerków, nadeszła wreszcie moja kolej, po to tylko, abym dowiedziała się, że pociąg jest wypchany po brzegi i nie ma szans na … Czytaj dalej Pociąg

Ciemniejsza strona

Założyłam, że na tym blogu będę wypowiadać się tylko na temat własnych doświadczeń, opowiadać moje historie.  Jest tyle świetnych, faktograficznych publikacji na temat Indii, że nie ma co się powtarzać. Pisałam ostatnio o tym, co w Indiach lubię (będzie kontynuacja) i zaczęłam sobie też układać  w głowie listę zjawisk, które mnie irytują lub zasmucają - … Czytaj dalej Ciemniejsza strona

Diwali cz.2

A potem pojechałyśmy pociągiem do miejsca, gdzie kończą się tory kolejowe i jest już tylko pustynia. Jaisalmer. Złote miasto. W samym jego środku fort z dwunastego wieku - wznosi się jeszcze dumnie, choć tu się trochę zapada a tam trochę obsunie. Dlatego większość turystów woli spać poza jego murami. Nie my, rzecz jasna. Bierzemy pierwszy … Czytaj dalej Diwali cz.2

Diwali. cz.1.

  Długo nie pisałam. Oto dlaczego. Po pierwsze było Diwali - święto światła. Czas, kiedy bogini Lakszmi schodzi na ziemię i obdarowuje Hindusów wszelkimi dobrami, a nas 10 dniami wakacji.  Po trzech wizytach na stacji, wypełnieniu formularzy i wybłaganiu pana z okienka o możliwość zakupu biletu powrotnego ("W drodze absolutnego wyjątku..." "Robię to tylko dlatego, … Czytaj dalej Diwali. cz.1.

Kolonializm ma się dobrze czyli kilka słów o elitarnych klubach w Bombaju

Pamiętacie taką scenę z „Pożegnania z Afryką“ kiedy Meryl Streep - Karen Blixen wchodzi do klubu dla gentlemanów gdzieś w Afryce, wywołując zgorszenie zebranych tam mężczyzn? Pamiętacie białe ściany, rzeźbione kolonialne meble, skórzane kanapy, ciemnoskórych, bezszelestnie poruszających się służących i Anglików w  kremowych garniturach palących cygara i popijających mocne trunki? Pod koniec filmu, po kilku … Czytaj dalej Kolonializm ma się dobrze czyli kilka słów o elitarnych klubach w Bombaju