Pierwszy oddech

thumb_img_0780_1024Po trzech z rzędu zarwanych nocach wsiadam do samolotu.
Na siedzeniu obok mnie blond grubasek, polako-amerykanin.
Wpatrzony w swojego ajfona. Chwilę przed startem prowadzi jeszcze ostatnie fejsbukowe konwersacje. I płacze. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Też zaczynam płakać. Pogłaskałam go po ramieniu. Nic nie powiedział.
Kiedy wylądowaliśmy w Monachium, przepraszał, że „musiałam na to patrzeć“. Wcale nie musiałam. Chciałam. To było piękne. Tak sobie płakać z obcym amerykańskim siedemnastolatkiem.
W drugim samolocie jest już hinduskie żarcie, bollywoody na ekranach, dużo mniej białych twarzy i dużo mnie kobiet. Ja czekam niecierpliwie na mój pierwszy haust bombajskiego powietrza. Czy będzie rzeczywiście tak lepki, śmierdzący i komarowy jak mówią?
Legendy o nim krążą. Że zatyka, że sauna, że masakra, że albo od razu to pokochasz albo nie odnajdziesz się w Bombaju.
No więc czuję się prawie tak, jakbym miała po raz kolejny przyjść na świat.

W końcu przylatujemy, przechodzę wszystkie kontrole, szpanuję moim indyjskim „dziękuję“ przed celnikami, wychodzę z klimatyzowanej hali lotniska na parking, gdzie kłębi się dziki tłum i… myślę sobie „Iee…? To ma być ten szok?“ Jest rzeczywiście wilgotno, ciepło, pachnie trochę takim zmokłym psem, ale nie nazwałabym tego doświadczenia ekstremalnym.
Głupia ja. Szok jeszcze przyjdzie. Większy niż się spodziewam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s