Kilka słów o transporcie w Bombaju

Klaksony
Klakson jest najważniejszą częścią hinduskiego auta. Bez hamulca można by się jakoś obyć, ale nie bez klaksonu! Pełni dwie funkcje: informacyjną – „UWAGA JADĘ!” oraz ekspresyjną – wyraża się nim smutek z powodu korka, frustrację,gdy inny kierowca ryje się na chama czy złość na upierdliwego pieszego, który walczy o życie, próbując przejść przez czteropasmówkę. Mam jednak wrażenie, że duża część kierowców wyraża też za pomocą klaksonu pozytywne emocje. To jest coś takiego jak śpiewanie pod prysznicem. „Jestem hinduskim taksówkarzem, jadę sobie pięknymi ulicami Bombaju, o dziwo nawet nie ma korka“ – piiiip! albo „Wszyscy pipczą, to i ja powinienem“ – piiip! albo „Jakoś za cicho i za spokojnie, chyba od dwóch minut nie pipczałem“ – …
Efekt – 10 minutowy spacer do warzywniaka skutkuje ogłuszeniem.
Taksówki
Bombajskie taksówki są żółto – czarne i stanowią podstawowy, oprócz wielkich, czerwonych, strasznych autobusów, środek transportu. 90% taksówek to Hyndaye, gabarytami przypominające Daewoo Tico. Pozostałe 10% to stare auta, których marki nie jestem w stanie ustalić, przypominające fiata 125p. Niezwykle malownicze. Większość taksówek posiada wielce fantazyjne tapicerki. Najczęściej spotykanym wzorem są.. patery z owocami ale widziałyśmy też panterkę. Jak taksówkarz nie ma ołtarzyka na desce rozdzielczej, to wiedz, że coś się dzieje. To nie jest normalne…. Taksówkę można złapać wszędzie i to jest cudowne. Środek skrzyżowania jest tak samo dobrym miejscem jak każde inne.
Często zdarza się, że taksówkarz nie zgadza się wziąć pasażera na krótki dystans. Chodzisz wtedy od jednej do drugiej i błagasz. W sumie trudno się dziwić, skoro podstawowa stawka, na której np. możemy dojechać z domu do pracy (20 minut piechotą, 5 minut samochodem) to 22 rupie czyli jakieś 1,50 zł.
Taksówki nie mają klimatyzacji, w związku z czym wolisz mieć okna otwarte, z drugiej strony jeżdżą bardzo szybko (jeśli nie ma korków), więc nie jest to najlepszy wybór, jeśli np. jedziesz na koncert muzyki klasycznej, ułożyłaś fryzurę, zrobiłaś makijaż i zależy Ci na tym, żeby po przyjeździe wyglądać dalej jak człowiek. W takiej sytuacji zamawiasz więc Ubera, który jest trochę droższy ale ma klimę i jest w nim względnie czysto. Jest to także dobre rozwiązanie, jeśli masz więcej niż 1,75 m wzrostu.
Autobusy
Tak jak pisałam, są wielkie, czerwone i straszne.
Straszne także dlatego, że mają klaksony inne niż wszyscy. Pipczą głębokim basem. Tak jakby jakiś potwór gniewnie sapał. Albo uprawiał seks z drugim potworem.
Nie mają drzwi i szyb w oknach. Ludzie wsiadają do nich w biegu. Ja mam wrażenie, że nie mają także hamulców. Jeżdżą niezwykle szybko.
Kiedy tak prują ulicami Bombaju na ich schodkach z tyłu zazwyczaj pręży się kilku młodych Hindusów, w pastelowych obcisłych koszulkach i z rozwianym włosem, pobłyskując złotymi zegarkami. Wspaniały widok.
Tu muszę jeszcze wspomnieć, że pasy ruchu to w Bombaju rzecz umowna. Każdy orze jak może. Nawet jeśli na jezdni są narysowane dwa, to przecież zmieszczą się tam 3 samochody. Albo 3 auta i riksza. Albo 3 auta riksza i dwóch skuterzystów.  Trzeba się tylko trochę ścieśnić.
No więc najstraszniej jest (zwłaszcza po zmroku), gdy siedzisz w maleńkiej rikszy, która próbuje przecisnąć  się przez korek, ale chwilowo się nie da i wszystko staje, więc ty też stoisz a dwa centymetry od ciebie, tuż obok twojego ucha znajduje się ogromne koło tego wielkiego czerwonego autobusu i słyszysz to potworne sapanie….
Pociąg
Pociąg jest wspaniałym środkiem transportu w mieście, w którym w korkach spędza się bite godziny. Podobnie jak autobusy, nie ma szyb w oknach ani drzwi. (Okazja do prężenia się i rozwianego włosa!) Względy bezpieczeństwa rozumie się tu nieco inaczej niż w Europie, co nawet mi się podoba. Przynajmniej nie traktują człowieka jak debila.
Do wyboru mamy dwa rodzaje: fast train i slow train. Tym pierwszym jeszcze nie jechałam, podobno nie jest to najprzyjemniejsze doświadczenie – o ile w ogóle uda ci się do niego wsiąść. Slow train również bywa zapchany. W godzinach szczytu lepiej nim nie jeździć. A już zwłaszcza wagonem koedukacyjnym. Tłok jest bowiem doskonałą okazją, żeby niby przypadkiem obmacać babę. Dlatego ja zawsze jeżdżę specjalnym przedziałem dla kobiet, w którym jest bardzo ładnie i kolorowo. Zazwyczaj nie mogę oderwać wzroku od tych pięknych sari, złotych kolczyków, milionów bransolet na rękach i nogach. Uchodzę więc pewnie za rozwiązłą europejską lesbę. Albo i nie, bo Hinduski też lubią się przyglądać. A jak się spotykamy wzrokiem, to się uśmiechną, zamiast odwrócić oczy.
Do pociągu co rusz wsiadają wędrowni sprzedawcy i oferują wszelakie dobra za 10 rupii. Ręczniczki, spinki do włosów, kolczyki, przekąski, zabawki… co tylko chcesz.
Większość Hindusów, których poznałam, reaguje na informację, że jeżdżę sama pociągiem mieszaniną zdziwienia, strachu i podziwu. Rzeczywiście na razie nie spotkałam w pociągu innych białasów, ale to pewnie dlatego, że sezon turystyczny jeszcze się nie zaczął. Niemniej jednak, muszę przyznać, że przed pierwszym moim samotnym przejazdem do innej dzielnicy, ja – osoba, która trochę już podróżowała i to samotnie – odczuwałam nie dający się wytłumaczyć niepokój i ekscytację…
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s