Kolonializm ma się dobrze czyli kilka słów o elitarnych klubach w Bombaju

Pamiętacie taką scenę z „Pożegnania z Afryką“ kiedy Meryl Streep – Karen Blixen wchodzi do klubu dla gentlemanów gdzieś w Afryce, wywołując zgorszenie zebranych tam mężczyzn? Pamiętacie białe ściany, rzeźbione kolonialne meble, skórzane kanapy, ciemnoskórych, bezszelestnie poruszających się służących i Anglików w  kremowych garniturach palących cygara i popijających mocne trunki? Pod koniec filmu, po kilku latach spędzonych w Afryce, Karen wchodzi drugi raz do takiego przybytku i, już przy pełnej aprobacie zgromadzonych, wypija szklaneczkę whiskey.

https://www.youtube.com/watch?v=-NtpPdMGluE.

Tak właśnie, mniej więcej, wyglądają elitarne kluby w Bombaju. No, może z tą różnicą, że kobiety mają tam oficjalny wstęp. Willingdon Sports Club, na przykład, jeden z najbardziej znanych i snobistycznych, przyznał kobietom pełne prawa członkowskie w… 2007 roku.

Kluby to część schedy kolonialnej, zadziwiająco żywej  we współczesnym Bombaju. Większość z nich powstała na przełomie XIX i XX wieku, a członkami mogli być tylko Europejczycy. Po odzyskaniu niepodległości sytuacja się oczywiście zmieniła, jednak nadal do wielu z nich dużo łatwiej dostać się białym.

Kluby mają różne profile – najczęściej związane ze sportami dla bogaczy – golfowy, żeglarski, jeździecki, krykietowy.

Wygląda to zazwyczaj tak: ogromna enklawa zieleni, odgrodzona od reszty miasta grubym murem. W środku idealnie przystrzyżone trawniki, boiska do krykieta, pola golfowe, baseny, korty tenisowe, rozłożyste drzewa, cisza, spokój, śpiew ptaków. W środku tej przestrzeni kilka zabudowań w kolonialnym stylu a w nich: restauracje, bary, sale koncertowe, siłownie, tudzież umeblowane antykami pokoje, gdzie przy filiżaneczce czaju podanego na srebrnej tacy można zapomnieć o klaksonach, brudzie i szczurach po drugiej stronie muru. Korytarzami przemyka bezgłośnie elegancko ubrana służba. Jeden pan otwiera drzwi twojej limuzyny, kiedy podjeżdżasz pod bramę,  drugi trzyma parasol (jeśli akurat monsun), trzeci uchyla drzwi klubu, czwarty zajmuje się twym odzieniem, a jeszcze inny pojawi się ze szklanką wody, zanim zdążysz poprosić.

575df0e0dfaddf8b80cc0b7403ff4fdd_ls_m
Willingdon Club – widok z lotu ptaka  

źródło: http://www.in.com/photogallery/pics-mumbai-at-birds-eye-view-22227269.html

 

 

Jeśli chcesz należeć do takiego klubu, musisz mieć miliony (dosłownie!) rupii i dużą dozę cierpliwości, bo na członkostwo oczekuje się latami.  Zaś niektóre z tych przybytków zamknęły swoje listy i zapewniają wstęp jedynie dzieciom obecnych członków.

Tak, i to wszystko dzieje się w XXI wieku. Popyt na przynależność do klubów jest ogromny!

Ja dwukrotnie miałam szansę znaleźć się w takim miejscu.

Za pierwszym razem graliśmy koncert. Pamiętam, jak przed występem, na moje pytanie, czy gdzieś tu można dostać banana, po pięciu minutach zjawił się kelner z obranym i pokrojonym na talerzyku owocem oraz deserowym widelczykiem.

Drugi raz to była randka z Tindera (tak, tak, będzie osobny wpis o Tinderze!) Zostałam zaproszona na kolację do klubu, w którym znajduje się ośrodek jeździecki. Był monsun i spotkaliśmy się wieczorem, więc konie były w stajniach. W sezonie, w ciągu dnia, przez oszklone ściany restauracji można podziwiać rumaki czystej krwi arabskiej i angielskiej przechadzające się po wystrzyżonych trawnikach.  Absztyfikant obiecał, że następnym razem zabierze mnie na wyścigi…

36_full
Willingdon – restauracja

źródło: http://wikimapia.org/14083/Willingdon-Sports-Club

Dla ciekawskich kilka linków:

artykuł z Wikipedii o jednym z najbardziej prestiżowych klubów w Bombaju https://en.wikipedia.org/wiki/Royal_Willingdon_Sports_Club

oraz jego strona internetowa (z której akurat za wiele się nie dowiecie;))

https://www.willingdonclub.com

plus kilka  całkiem ciekawych artykułów o historii i współczesności klubów, profilach i cenach wraz ze zdjęciami:

http://www.dailymail.co.uk/indiahome/indianews/article-2698624/Stuck-time-warp-The-Raj-era-private-clubs-Englishness-remains-primary-qualification-membership.html

http://thewire.in/43028/mumbais-elite-gymkhanas-and-clubs-under-pressure-to-change/

http://www.firstpost.com/business/economy/get-this-a-mumbai-club-membership-costs-same-as-a-suburban-house-920803.html

PS. Nie wstawiłam swoich zdjęć, bo ich nie mam – więcej o tym, dlaczego generalnie tak mało publikuję obrazków – w oddzielnym wpisie. Natomiast znalezienie w necie dobrej jakości zdjęć klubów graniczy z cudem – kolejny dowód na ich ekskluzywność…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s